Kirsty Moseley

Chłopak, który o mnie walczył

HarperCollins Polska, 2017, 336 stron

chlopak-ktory-o-mnie-walczyl-b-iext49974

       Jego pięść zderzyła się mocno z moją szczęką. Natychmiast przeszył mnie ból, rozlewając się na całą twarz i szyję. Głowa odskoczyła mi w bok, a gałki oczne zaszły mgłą od siły ciosu. Facet najwyraźniej chciał mieć to szybko za sobą.

       Zrobiłem krok w tył i uniosłem dłoń do brody, masując miejsce po uderzeniu. Moje usta rozciągnęły się w leniwym uśmiechu, a z gardła wydobył się niski, zdławiony chichot. Wytarłem twarz, ignorując rozmazaną na dłoni krew.

       – No! Dawaj jeszcze – zachęcałem go prowokacyjnie. Nie podniosłem nawet rąk do gardy. Mijałoby się to z celem, dla którego tu przyszedłem.

       Koleś rozejrzał się po stojących kołem widzach, ewidentnie zaniepokojony moją pozorną brawurą i odpornością na ból. Tłum, zgromadzony w wielkim, opuszczonym magazynie, który dziś zamienił się w arenę nielegalnych walk, dopingował nas i wrzeszczał – jedni krzyczeli, żebym się pozbierał i rozniósł tego gościa, inni podjudzali mojego rywala, żeby zgniótł mnie na miazgę. Domagali się szybkiego zakończenia pojedynku, ale ja chciałem przeciągnąć go jak najdłużej. Ból tak przyjemnie odwracał uwagę od kotłujących się we mnie emocji. Byłem szczęśliwy, myśląc o czymś innym, o czymkolwiek, byle nie o niej.

       – No, stary, chyba stać cię na więcej – drażniłem się z nim, spluwając cierpką w smaku krwią na podłogę. Ręce trzymałem szeroko rozstawione, wystawiając się na czysty strzał. – Pokaż, co potrafisz.

       Mężczyzna zmrużył oczy, wykrzywił usta w drwiącym uśmiechu i podszedł bliżej, wymierzając mi szybki cios w brzuch. Całe powietrze uszło mi z płuc. Zgiąłem się wpół, próbując złapać oddech, a wtedy wbił mi kolano w twarz. Przewróciłem się do tyłu, uderzając o zimny beton z wielkim hukiem, który odbił się echem w moich kościach.

       Z tłumu podniósł się ogłuszający krzyk. Zamknąłem oczy i odchyliłem głowę, podśmiechując się cicho pod nosem. Hektolitry alkoholu, które spożyłem przed dzisiejszymi walkami, wciąż przelewały się w moim ciele, zaburzając orientację i zobojętniając mnie na wszystko, nawet na ból, który z pewnością poczuję rano, gdy wytrzeźwieję.